*Perspektywa Molly*
Gdy już siedziałam na kolanach Connora, zaczęłam przysłuchiwać się rozmowie chłopców. No dobra. Tak na prawdę ich nie słuchałam, lecz rozmyślałam.
O kim?
O chłopaku siedzącym przy stoliku ze mną. A dokładnie pode mną. O tym, który trzyma mnie w swoich objęciach, w ramionach silnych choć na takie nie wyglądających. Muszę przyznać, iż bardzo spodobał mi się jego uśmiech, głębokie, błękitne oczęta, którymi się dość często we mnie wpatruje. Jego głos jest niesamowity, po akcencie można skojarzyć, że jest szkotem. Ma w sobie nutkę dziecka, co idealnie do niego pasuje.
Cudownie byłoby budzić się przy nim i patrzeć na tą nieskazitelną twarzyczkę, rozczochrane, pofarbowane włoski, leciutki uśmiech spowodowany miłym i kojącym snem aż w końcu w tą głębię jego oczu, o których trudno zapomnieć, gdy zamyka się oczy.
Po dość długiej chwili ocknęłam się i zerknęłam na Jessice siedzącą naprzeciw mnie. Dziewczyna zasnęła wtulając się w Bradleya.. Nie dziwię jej się, w końcu wypiła dużo jak na nią, nie ma głowy do alkoholu i jeszcze po dzisiejszych wydarzeniach była bardzo przemęczona. Spojrzałam na chłopaka podtrzymującego Jess, by nie zsunęła się na podłogę.
Wyglądają razem słodko, byliby idealną parą, oczywiście na zdjęciach.
Brad patrzył po wszystkich błagającym wzrokiem, by mu pomóc. Reszta jednak nie zważając na to, już z niego żartowała, że po raz pierwszy nie może poradzić sobie z dziewczyną. Przyłączyłam się do nich lecz to było już dla mnie za wiele.
Ostatni raz spojrzałam na nich wszystkich. Kogoś mi przypominają, lecz w tej chwili nie mam pojęcia kogo. Z tą myślą zasnęłam. Nagle poczułam coś mokrego na policzku, jednak nie miałam siły, by otworzyć oczu i sprawdzić co to mogło być..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział pojawia się, ponieważ postanowiłyśmy odpuścić wam ten jedyny raz to, że nie było pod ostatnim rozdziałem 10 komentarzy. Mamy nadzieję, że tym razem wam się uda. Przepraszamy za nieobecność. Było wiele spraw, które nas porządnie przytłoczyły, ale spokojnie, wracamy do was :)
Mamy już kolejny rozdział (o wieeele dłuższy od tego) prawie skończony, więc czekamy tylko na odzew z waszej strony w formie komentarzy. To na prawdę pomaga. Do napisania ;*
10 komentarzy = Rozdział Piąty
Trzy przyjaciółki wiodą normalne, w miarę szczęśliwe życie. Czy po spotkaniu pewnych chłopców obróci się ono o 360° ? Jak sobie z tym wszystkim poradzą ? By się tego dowiedzieć → wystarczy przeczytać i skomentować ;]
poniedziałek, 16 marca 2015
czwartek, 29 stycznia 2015
Notka
Przepraszamy, że tak długo nie pojawia się rozdział lecz pomimo ferii, brakuje nam czasu by coś napisać czy nawet wymyślić. Mamy nadzieję, że za niedługo uda nam się coś dodać. Pozdrawiamy i bardzo przepraszamy :(
Mamy propozycję. Dodamy rozdział jeśli pod 3 rozdziałem będzie PONAD 10 komentarzy.
Liczymy na was ;)
Mamy propozycję. Dodamy rozdział jeśli pod 3 rozdziałem będzie PONAD 10 komentarzy.
Liczymy na was ;)
środa, 14 stycznia 2015
Rozdział trzeci
*Perspektywa Jess*
..Znalazłam ją tańczącą z dwójką chłopaków. Obaj byli blondynami, jeden niższy, a drugi we wzroście Molly. Od razu było widać, że cała trójka jest już dość pijana, ponieważ ich ruchy były bardzo odważne i nie można było nazwać tego co robili tańcem. Nawet odrobinę go to nie przypominało. Mimo wszystko postanowiłam do nich dołączyć.
Przedstawiłam się, chłopcy również powiedzieli swoje imiona. Niższy to Connor, a wyższy James, jeśli dobrze usłyszałam.
Jessica - Czeeeść! Molly trzymasz się jeszcze? Hahaha..
Molly - Jess? Gdzie ty byłaś? Szukałam Cię. Wiesz... Ari zaliczyła zgon! Hahaha..
Jessica - No nie wątpię. Hahaha.. A gdzie ona teraz jest?
Nagle Mol zachwiała się. Była bliska spotkaniu z ziemią, gdyby nie James, który ją w ostatniej chwili złapał.
James - Nic ci nie jest? Molly!
Dziewczyna zamajaczyła coś pod nosem.
James - Chodźmy do naszego stolika.
Z moją przyjaciółką na rękach zaprowadził mnie i Connora do stolika w kącie. Siedział przy nim Brad. Lekko zdziwiłam się na jego widok. Myślałam, że znalazł kolejną dziewczynę do tańca i uwiódł ją, jak mnie, swoimi cudnymi oczkami i jeszcze cudniejszym uśmiechem.. Chwila, dlaczego ja tak o nim rozmyślam? A no tak. Jestem pijana.
Loczek spojrzał na mnie w ten sam sposób co przy barze, a mi zaczynało być coraz to goręcej. Po chwili podszedł do mnie z tym swoim ślicznym, zalotnym uśmiechem, a moje nogi były jak z waty. Ucieszyłam się, że przytulił mnie i tym samym powstrzymał od upadku.
Jessica - Brad? Co ty tu robisz? Czekaj.. Wy się znacie?!
Bradley - Witaj ponownie Kotku. No tak, znamy się.. Czekaj, czekaj ty nas nie kojarzysz?
Jessica - No nie kojarzę, a powinnam?
Connor - Raczej powinnaś, ale to dobrze, że tak nie jest.
Jessica - Mogę wiedzieć dlaczego?
James - Dowiesz się w swoim czasie, Mała.
Nie podobała mi się taka odpowiedź. Nie jestem osobą, która owija w bawełnę. Wolę mieć wszystko pod kontrolą i wiedzieć jak najwięcej, choć tak na prawdę to rzadko tak jest. Mimo wszystko jestem roztrzepaną nastolatką.
Chciałam usiąść do stolika lecz był pewien problem. Było nas za dużo. Razem z Molly stałyśmy patrząc się wyczekująco na chłopaków. Odchrząknęłam najgłośniej jak potrafiłam, by uświadomić im zaistniałą sytuację. Chwila minęła i Bradley oprzytomniał.
B - Jessica! Przepraszam, choć. Usiądziesz mi na kolanach. Con, weź Molly.
Jak chłopak powiedział, tak też zrobili. Przyznam, że spodobało mi się to. Gdy siedziałam już na Bradzie (brzmi to dość dziwnie, ale mniejsza z tym), ten objął mnie swoimi smukłymi ramionami i położył głowę w zagłębieniu między moją szyją a ramionami. Spojrzałam na siedzącą na przeciw mnie, rozpromienioną Molly. Connor bardzo mocno wtulił się w nią i lekko uśmiechnął. Na ten widok sama się szeroko uśmiechnęłam i chwyciłam stojącego przede mną drinka. Upiłam łyk kolorowej cieczy i podałam go loczkowi. Ten nie chcąc mnie puszczać, poprosił, bym sama go napoiła. Pomyślałam, że nie ma sprawy, przecież to nic trudnego. Pojąc mojego nowo poznanego kolegę, rozmyślałam o jego cudnej, nieskazitelnej urodzie.
Zaraz, zaraz. Co ja właściwie robię. Nie znam go, a zachowuję się jakbyśmy co najmniej się przyjaźnili. Co alkohol robi z dobrze wychowanymi dziewczynami? Szkoda na to słów lecz nic już na to nie poradzę.
Nie chcę wyjść na osobę niestabilną emocjonalnie bądź chorą psychicznie, więc siedzę cicho i zagłuszam moje myśli kolejnymi łykami napoju. Nie trzeba było długo czekać by 'urwał mi się film'.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mamy nadzieję, że ten rozdział bym wystarczająco długi, by sprostać waszym wymaganiom.
Dziękujemy za komentarze (choć jest ich mało) cieszymy się, że ktoś w ogóle czyta nasze opowiadanie. :)
Rozdziały będziemy dodawać w poniedziałek (chyba, że będą jakieś komplikacje, to dodanie rozdziału troszkę się opóźni).
Zachęcamy do udzielania się pod rozdziałami.
10 komentarzy = 4 rozdział
..Znalazłam ją tańczącą z dwójką chłopaków. Obaj byli blondynami, jeden niższy, a drugi we wzroście Molly. Od razu było widać, że cała trójka jest już dość pijana, ponieważ ich ruchy były bardzo odważne i nie można było nazwać tego co robili tańcem. Nawet odrobinę go to nie przypominało. Mimo wszystko postanowiłam do nich dołączyć.
Przedstawiłam się, chłopcy również powiedzieli swoje imiona. Niższy to Connor, a wyższy James, jeśli dobrze usłyszałam.
Jessica - Czeeeść! Molly trzymasz się jeszcze? Hahaha..
Molly - Jess? Gdzie ty byłaś? Szukałam Cię. Wiesz... Ari zaliczyła zgon! Hahaha..
Jessica - No nie wątpię. Hahaha.. A gdzie ona teraz jest?
Nagle Mol zachwiała się. Była bliska spotkaniu z ziemią, gdyby nie James, który ją w ostatniej chwili złapał.
James - Nic ci nie jest? Molly!
Dziewczyna zamajaczyła coś pod nosem.
James - Chodźmy do naszego stolika.
Z moją przyjaciółką na rękach zaprowadził mnie i Connora do stolika w kącie. Siedział przy nim Brad. Lekko zdziwiłam się na jego widok. Myślałam, że znalazł kolejną dziewczynę do tańca i uwiódł ją, jak mnie, swoimi cudnymi oczkami i jeszcze cudniejszym uśmiechem.. Chwila, dlaczego ja tak o nim rozmyślam? A no tak. Jestem pijana.
Loczek spojrzał na mnie w ten sam sposób co przy barze, a mi zaczynało być coraz to goręcej. Po chwili podszedł do mnie z tym swoim ślicznym, zalotnym uśmiechem, a moje nogi były jak z waty. Ucieszyłam się, że przytulił mnie i tym samym powstrzymał od upadku.
Jessica - Brad? Co ty tu robisz? Czekaj.. Wy się znacie?!
Bradley - Witaj ponownie Kotku. No tak, znamy się.. Czekaj, czekaj ty nas nie kojarzysz?
Jessica - No nie kojarzę, a powinnam?
Connor - Raczej powinnaś, ale to dobrze, że tak nie jest.
Jessica - Mogę wiedzieć dlaczego?
James - Dowiesz się w swoim czasie, Mała.
Nie podobała mi się taka odpowiedź. Nie jestem osobą, która owija w bawełnę. Wolę mieć wszystko pod kontrolą i wiedzieć jak najwięcej, choć tak na prawdę to rzadko tak jest. Mimo wszystko jestem roztrzepaną nastolatką.
Chciałam usiąść do stolika lecz był pewien problem. Było nas za dużo. Razem z Molly stałyśmy patrząc się wyczekująco na chłopaków. Odchrząknęłam najgłośniej jak potrafiłam, by uświadomić im zaistniałą sytuację. Chwila minęła i Bradley oprzytomniał.
B - Jessica! Przepraszam, choć. Usiądziesz mi na kolanach. Con, weź Molly.
Jak chłopak powiedział, tak też zrobili. Przyznam, że spodobało mi się to. Gdy siedziałam już na Bradzie (brzmi to dość dziwnie, ale mniejsza z tym), ten objął mnie swoimi smukłymi ramionami i położył głowę w zagłębieniu między moją szyją a ramionami. Spojrzałam na siedzącą na przeciw mnie, rozpromienioną Molly. Connor bardzo mocno wtulił się w nią i lekko uśmiechnął. Na ten widok sama się szeroko uśmiechnęłam i chwyciłam stojącego przede mną drinka. Upiłam łyk kolorowej cieczy i podałam go loczkowi. Ten nie chcąc mnie puszczać, poprosił, bym sama go napoiła. Pomyślałam, że nie ma sprawy, przecież to nic trudnego. Pojąc mojego nowo poznanego kolegę, rozmyślałam o jego cudnej, nieskazitelnej urodzie.
Zaraz, zaraz. Co ja właściwie robię. Nie znam go, a zachowuję się jakbyśmy co najmniej się przyjaźnili. Co alkohol robi z dobrze wychowanymi dziewczynami? Szkoda na to słów lecz nic już na to nie poradzę.
Nie chcę wyjść na osobę niestabilną emocjonalnie bądź chorą psychicznie, więc siedzę cicho i zagłuszam moje myśli kolejnymi łykami napoju. Nie trzeba było długo czekać by 'urwał mi się film'.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mamy nadzieję, że ten rozdział bym wystarczająco długi, by sprostać waszym wymaganiom.
Dziękujemy za komentarze (choć jest ich mało) cieszymy się, że ktoś w ogóle czyta nasze opowiadanie. :)
Rozdziały będziemy dodawać w poniedziałek (chyba, że będą jakieś komplikacje, to dodanie rozdziału troszkę się opóźni).
Zachęcamy do udzielania się pod rozdziałami.
10 komentarzy = 4 rozdział
![]() |
Uciekamy spać, Słodkich snów :) |
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Rozdział drugi
*Perspektywa Jess*
.. Cudowne, ciemne oczy, które patrzyły na mnie wzrokiem pełnym zachwytu. Ubóstwiam facetów mających tak czekoladowe oczy jak ten pan. Wciąż się zbliżał, a ja poznawałam nowe zakątki jego twarzy. Ten szeroki i piękny uśmiech, idealne malinowe usta i dołeczki w policzkach, nie mogłam przestać go podziwiać. Miał bardzo ciemne loczki i był może o jakieś 5 cm wyższy ode mnie. Pierwsza myśl jaka przyszła mi wtedy do głowy to, iż jest to ideał chłopaka, mój ideał. Nie mogłam uwierzyć, że ktoś taki mógłby w ogóle istnieć...
Bradley - Witaj śliczna. Jestem Brad. Jessica - Ym, cześć. Jess. Bradley - Co robisz tutaj sama? Nie obawiasz się, że coś ci się może stać? Jessica - Odkąd do mnie podszedłeś, niczego się już nie boję.
Brad uśmiechnął się na usłyszane słowa, a ja zarumieniłam. Nie przemyślałam tej wypowiedzi. Nie chciałam tego powiedzieć. Niestety było już za późno.
Beadley - Może chciałabyś zatańczyć? Jessica - Ym, pewnie. Czemu nie.
Przyznaję trochę się zmieszałam, kiedy zaproponował mi taniec, ponieważ nie umiem tańczyć, ale nie mogłam mu odmówić. Chłopak złapał mnie za rękę i zaciągnął na parkiet. Muszę przyznać, że świetnie się ruszał. Długo nie potańczyliśmy, bo zauważyłam Arianne z jakimś blondynem wychodzących z budynku. Nie chciałam, żeby zrobiła sobie coś pod wpływem alkoholu, więc przeprosiłam Brada i pobiegłam w jej stronę. Wybiegłam przed budynek, lecz nikogo już tam nie było. Przypomniałam sobie o Molly. Przecież ona też tutaj z nami przyszła. Wróciłam do klubu i zaczęłam jej szukać... ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękujemy Wam bardzo za te wszystkie miłe komentarze, bo dzięki temu mamy motywację, aby dalej kontynuować naszą historię. Jesteście świetni ! :)
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Rozdzial pierwszy
Szybko pożegnałam się z dziewczynami i pognałam do domu. Chciałam zadzwonić do Daniela, mojego chłopaka i pochwalić mu się jedną z najwyższych średni z klasy, lecz ten nie odbierał.
Było już późno i za 10 minut miały przyjść moje przyjaciółki, więc postanowiłam przygotować się do imprezy i nie przejmować Danielem. Ubrałam i umalowałam się i po chwili usłyszałam dzwonek.
Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazały się dwie dziewczyny, które wyglądały obłędnie! Ruszyłyśmy w drogę do klubu.
Zaczęłam rozmyślać na temat moich przyjaciółek, ponieważ są piękne i dziwię się im, bo mogłyby mieć na prawdę każdego chłopaka, a nie mają żadnego.
Myślałam też nad tym, czy by nie zeswatać ich z kumplami Daniela, ale po dłuższym zastanowieniu się, nie byłby to jednak dobry pomysł. One mają inne gusta.
Jess woli facetów o wyglądzie słodkiego-zadziornego chłopca, w ciemnych loczkach i o ciemnych oczach. Tak to jest jej ideał. Jeśli jeszcze by grał na gitarze bądź śpiewał to Jess traci dla niego głowę.
Mol natomiast woli chłopców wysportowanych, blondyn o niebieskich oczach byłby idealny dla niej. Musiałby kochać sport jak i ona sama. Znam je bardzo dobrze i wiem też,że mają lekki wstręt do przeciwnej płci ze względu na swoich byłych chłopaków.
Naprawdę im współczuję, bo zostały potraktowane jak przedmioty. Dużo bym jeszcze tak rozmyślała na te tematy, lecz zadzwonił mój telefon. Dzwonił Daniel. Ucieszyłam się i przeprosiłam dziewczyny, żeby odebrać.
Arianna - Dlaczego nie odbierałeś?
Daniel- No proszę Cię Ar.. Jestem chory a ty do mnie wydzwaniasz i spać nie dajesz..
Arianna - Jak to jesteś chory? A co z jutrzejszym meczem?
(Daniel jest kapitanem drużyny piłki ręcznej)
Daniel - Nie zagram. Mam grypę.
Arianna - Oh, a więc jak się czujesz?
Daniel - Nie za dobrze..
(W tle było słychać głośną muzykę, więc zaczęłam coś podejrzewać)
Arianna - Co u ciebie tak głośno?!
Daniel - Eee.. Yy.. To mój brat! Tak! Przyszło niego znajomi ii.. Yy.. No ii.. Zorganizował im małą domówkę.
Arianna - Ah, czyli moje dzwonienie do ciebie ci przeszkadza, a impreza nie?! Cudownie!
Rozłączyłam się zanim zdążył coś powiedzieć. Spojrzałam na dziewczyny ze łzami w oczach. To już nie pierwszy raz, gdy pojawiła się taka sytuacja.
Mówiły mi, że powinnam z nim zerwać, ale ja nie potrafię.. Kocham go. Tak po prostu. I nie ważne jak bardzo mnie zrani, ja wciąż będę mu wybaczać.
Dziewczyny mnie przytuliły i uznały, że teraz to na pewno musimy zaszaleć.
Weszłyśmy do klubu i od razu pobiegłyśmy na parkiet. Trochę wypiłyśmy, ale nie dużo. Nie chciałyśmy by coś się wydarzyło czego byśmy potem żałowały.
Gdy podeszłam do baru, rozejrzałam się po ludziach dookoła . Większość nie mogła ustać na nogach. Gdy spojrzałam w kąt, mój wzrok zawisł na chłopaku, który się mi przyglądał.
Przyznam, że ucieszyłam się, gdy zaczął iść w moją stronę. Był przystojny choć nie widziałam go dobrze gdyż było ciemno a światła 'fleszy'nie współgrały ze wzrokiem.
Dopiero, gdy był blisko mogłam dostrzec jego cudowne oczy..
~~~~~~~~~~~~~
Dziękujemy za ponad 300 wyświetleń! Nie spodziewałyśmy się aż tylu odwiedzin! :) Dziękujemy również za tych kilka komentarzy oraz zachęcamy do komentowania naszego opowiadania. To na prawdę dużo dla nas znaczy. To dzięki wam mamy ochotę cokolwiek napisać i opublikować.
Co do komentarzy.. Nie chcemy od was wymagać nie wiadomo czego ,ale skomentowanie nie zajmuje wam dużo czasu. Wystarczy napisać nawet swoją opinię jednym słówkiem. Każdy komentarz, nie ważne jakiej jest długości, daje nam pewność, ,że robimy to dla kogoś i opłaca się nam to w ogóle robić. Do zobaczenia za nie długo, mam nadzieje. ;)
Było już późno i za 10 minut miały przyjść moje przyjaciółki, więc postanowiłam przygotować się do imprezy i nie przejmować Danielem. Ubrałam i umalowałam się i po chwili usłyszałam dzwonek.
Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazały się dwie dziewczyny, które wyglądały obłędnie! Ruszyłyśmy w drogę do klubu.
Zaczęłam rozmyślać na temat moich przyjaciółek, ponieważ są piękne i dziwię się im, bo mogłyby mieć na prawdę każdego chłopaka, a nie mają żadnego.
Myślałam też nad tym, czy by nie zeswatać ich z kumplami Daniela, ale po dłuższym zastanowieniu się, nie byłby to jednak dobry pomysł. One mają inne gusta.
Jess woli facetów o wyglądzie słodkiego-zadziornego chłopca, w ciemnych loczkach i o ciemnych oczach. Tak to jest jej ideał. Jeśli jeszcze by grał na gitarze bądź śpiewał to Jess traci dla niego głowę.
Mol natomiast woli chłopców wysportowanych, blondyn o niebieskich oczach byłby idealny dla niej. Musiałby kochać sport jak i ona sama. Znam je bardzo dobrze i wiem też,że mają lekki wstręt do przeciwnej płci ze względu na swoich byłych chłopaków.
Naprawdę im współczuję, bo zostały potraktowane jak przedmioty. Dużo bym jeszcze tak rozmyślała na te tematy, lecz zadzwonił mój telefon. Dzwonił Daniel. Ucieszyłam się i przeprosiłam dziewczyny, żeby odebrać.
Arianna - Dlaczego nie odbierałeś?
Daniel- No proszę Cię Ar.. Jestem chory a ty do mnie wydzwaniasz i spać nie dajesz..
Arianna - Jak to jesteś chory? A co z jutrzejszym meczem?
(Daniel jest kapitanem drużyny piłki ręcznej)
Daniel - Nie zagram. Mam grypę.
Arianna - Oh, a więc jak się czujesz?
Daniel - Nie za dobrze..
(W tle było słychać głośną muzykę, więc zaczęłam coś podejrzewać)
Arianna - Co u ciebie tak głośno?!
Daniel - Eee.. Yy.. To mój brat! Tak! Przyszło niego znajomi ii.. Yy.. No ii.. Zorganizował im małą domówkę.
Arianna - Ah, czyli moje dzwonienie do ciebie ci przeszkadza, a impreza nie?! Cudownie!
Rozłączyłam się zanim zdążył coś powiedzieć. Spojrzałam na dziewczyny ze łzami w oczach. To już nie pierwszy raz, gdy pojawiła się taka sytuacja.
Mówiły mi, że powinnam z nim zerwać, ale ja nie potrafię.. Kocham go. Tak po prostu. I nie ważne jak bardzo mnie zrani, ja wciąż będę mu wybaczać.
Dziewczyny mnie przytuliły i uznały, że teraz to na pewno musimy zaszaleć.
Weszłyśmy do klubu i od razu pobiegłyśmy na parkiet. Trochę wypiłyśmy, ale nie dużo. Nie chciałyśmy by coś się wydarzyło czego byśmy potem żałowały.
Gdy podeszłam do baru, rozejrzałam się po ludziach dookoła . Większość nie mogła ustać na nogach. Gdy spojrzałam w kąt, mój wzrok zawisł na chłopaku, który się mi przyglądał.
Przyznam, że ucieszyłam się, gdy zaczął iść w moją stronę. Był przystojny choć nie widziałam go dobrze gdyż było ciemno a światła 'fleszy'nie współgrały ze wzrokiem.
Dopiero, gdy był blisko mogłam dostrzec jego cudowne oczy..
~~~~~~~~~~~~~
Dziękujemy za ponad 300 wyświetleń! Nie spodziewałyśmy się aż tylu odwiedzin! :) Dziękujemy również za tych kilka komentarzy oraz zachęcamy do komentowania naszego opowiadania. To na prawdę dużo dla nas znaczy. To dzięki wam mamy ochotę cokolwiek napisać i opublikować.
Co do komentarzy.. Nie chcemy od was wymagać nie wiadomo czego ,ale skomentowanie nie zajmuje wam dużo czasu. Wystarczy napisać nawet swoją opinię jednym słówkiem. Każdy komentarz, nie ważne jakiej jest długości, daje nam pewność, ,że robimy to dla kogoś i opłaca się nam to w ogóle robić. Do zobaczenia za nie długo, mam nadzieje. ;)
![]() |
Cudowni *.* |
wtorek, 23 grudnia 2014
Prolog
30 czerwca. Zakończenie roku. Jak to ja oczywiście się musiałam spóźnić.. Weszłam do sali, przeprosiłam i usiadłam obok Ari.
Arianna- A ty jak zwykle spóźniona. Od jutro możesz spać do woli. - Mówiąc to uśmiechnęła się do mnie ironicznie.
Jessica - Coś mnie ominęło? - Nie zwróciłam uwagi na jej docinkę.
Arianna - Nie. Zaczęła mówić o najwyższej średniej.
Jessica - A to nic nie straciłam.
Nagle do sali wbiegła rozczochrana Molly.
Molly - Przepraszam za spóźnienie!
'Przeleciała' przez całą klasę i usiadła obok nas. Przywitałyśmy się i nauczycielka rozpoczęła swój monolog.
Trawało to godzinę,na szczęście tylko godzinę. Po odebraniu naszych świadectw, wyszłyśmy ze szkoły.
Molly - To co dziewczyny, dzisiaj u mnie o 19?
Arianna - No pewnie! Trzeba świętować skoro każda zdała! - Mówiąc to śmiała się na myśl o dwóch miesiącach wolności, bez szkoły i obowiązków.
Jessica - Dobra, to Ari przyjdź po mnie i razem pójdziemy do Mol. Okey?
Arianna - Nie ma sprawy! Musze zadzwonić do Daniela, to cześć! -
Powiedziała już biegnąc do domu.
Pożegnałam się z Mol śmiejąc się z Arianny. Tylko ona miała chłopaka z naszej trójki. Była w nim bardzo zakochana. Nie widziała świata poza nim.
Osobiście mi nie przypadł do gustu. Mam złe przeczucia co do niego.
Gdy doszłam do domu, zaczęłam się szykować na imprezę. Postanowiłam ubrać czarne jeansy, koszulę i szpilki. Nie chciałam przykuwać uwagi płci przeciwnej.
Po ostatnim moim chłopaku, mam dość związków.
Teraz czas odpocząć od wszystkiego. W końcu są wakacje. W pół do 19 przyszła po mnie Molly i razem wybrałyśmy się do Ari.
Dopiero, gdy byłyśmy już we trzy, zlustrowałam wzrokiem moje towarzyszki. Molly ubrała czarną mini i szpilki, a Ari bordo rozkloszowaną spódniczkę, czarny top i szpilki.
Wyglądały ślicznie bo obie mają idealne figury. W końcu są dość aktywne fizycznie więc nie ma co się dziwić. W drodze do klubu zadzwonił telefon Arianny.
Był to...
~~~~~~~~~~~~~~~
Proszę o skomentowanie.. Nie jest to nie wiadomo co i nie zajmuje całego waszego wolnego czasu, a nam poprawia humor. :)
Arianna- A ty jak zwykle spóźniona. Od jutro możesz spać do woli. - Mówiąc to uśmiechnęła się do mnie ironicznie.
Jessica - Coś mnie ominęło? - Nie zwróciłam uwagi na jej docinkę.
Arianna - Nie. Zaczęła mówić o najwyższej średniej.
Jessica - A to nic nie straciłam.
Nagle do sali wbiegła rozczochrana Molly.
Molly - Przepraszam za spóźnienie!
'Przeleciała' przez całą klasę i usiadła obok nas. Przywitałyśmy się i nauczycielka rozpoczęła swój monolog.
Trawało to godzinę,na szczęście tylko godzinę. Po odebraniu naszych świadectw, wyszłyśmy ze szkoły.
Molly - To co dziewczyny, dzisiaj u mnie o 19?
Arianna - No pewnie! Trzeba świętować skoro każda zdała! - Mówiąc to śmiała się na myśl o dwóch miesiącach wolności, bez szkoły i obowiązków.
Jessica - Dobra, to Ari przyjdź po mnie i razem pójdziemy do Mol. Okey?
Arianna - Nie ma sprawy! Musze zadzwonić do Daniela, to cześć! -
Powiedziała już biegnąc do domu.
Pożegnałam się z Mol śmiejąc się z Arianny. Tylko ona miała chłopaka z naszej trójki. Była w nim bardzo zakochana. Nie widziała świata poza nim.
Osobiście mi nie przypadł do gustu. Mam złe przeczucia co do niego.
Gdy doszłam do domu, zaczęłam się szykować na imprezę. Postanowiłam ubrać czarne jeansy, koszulę i szpilki. Nie chciałam przykuwać uwagi płci przeciwnej.
Po ostatnim moim chłopaku, mam dość związków.
Teraz czas odpocząć od wszystkiego. W końcu są wakacje. W pół do 19 przyszła po mnie Molly i razem wybrałyśmy się do Ari.
Dopiero, gdy byłyśmy już we trzy, zlustrowałam wzrokiem moje towarzyszki. Molly ubrała czarną mini i szpilki, a Ari bordo rozkloszowaną spódniczkę, czarny top i szpilki.
Wyglądały ślicznie bo obie mają idealne figury. W końcu są dość aktywne fizycznie więc nie ma co się dziwić. W drodze do klubu zadzwonił telefon Arianny.
Był to...
~~~~~~~~~~~~~~~
Proszę o skomentowanie.. Nie jest to nie wiadomo co i nie zajmuje całego waszego wolnego czasu, a nam poprawia humor. :)
poniedziałek, 22 grudnia 2014
BOHATEROWIE
Dziewczyny są głównymi bohaterkami.
* Reszta bohaterów zostanie opisana w swoim czasie *
![]() |
Arianne Bryan - 17 lat, amazonka, 170 cm wzrostu. Jedynaczka. Ma kota Garego i konia Buddiego. Kocha śpiewać, lecz robi to tylko przy bliskich. Przyjaciółka Molly i Jessici od niepamiętnych czasów. |
![]() |
Molly Smith - 17 lat, wioślarka, 180 cm wzrostu. Ma siostrę Bellę. Ma psa Reve. Gra na gitarze i uwielbia grać w tenisa. Przyjaźni się z Jess i Ari. |
![]() |
Jessica Price - 17 lat, siatkarka, 165 cm wzrostu. Ma dwóch braci - Lucasa i Troya. Ma psa Locki. Uwielbia śpiewać, grać na gitarze i fortepianie. Przyjaźni się z Molly i Arianne. |
![]() | ||
James McVey - 20 lat, gitarzysta, 183 cm wzrostu. Ma kota Mickeya. Pisze piosenki, śpiewa, jeździ na deskorolce i gra na różnego rodzaju gitarach.
|
Subskrybuj:
Posty (Atom)








